Witam. Dysk prawdopodobnie (160GB) nadaje się już do formatowania, ale może będzie ktoś władny wytłumaczyć mi co poszło nie tak.
Postawiłem sobie czyściutki system (XP) na nowym dysku, zrobiłem wszelkie aktualizacje i takie tam pierdoły. Potem postanowiłem zrobić sobie obraz systemu więc zamontowałem dysk do innego kompa poprzez USB-Bridge. Zdecydowałem się na zrobienie w pierwszym kroku defragmentacji (narzędzie systemowe XP). Defrag przebiegł bezproblemowo (a przynajmniej tak wyglądało), ale po wszystkim otrzymałem komunikat aby odpalić chkdsk /f dla tego dysku. Okazało się, że dysk jest kompletnie nieczytelny (poza istnieniem literki w systemie). Odpalenie check diska zaowocowało masą komunikatów w stylu "znaleziono przesunięty rekord (jakiś numer), naprawiono ...", a potem masa w stylu "usuwanie błędu w indeksie $I40 ...". Przy tym mnóstwo komunikatów w stylu "nie można naprawić z powodu ble ble ble". Dysk znowu daje się odczytać, chociaż podejrzewam, że tylko listuje strukturę, a pliki to jeden wielki śmietnik po defragmentacji. I tak się do jasnej ...... zastanawiam co się stało. Defragmentację robię nie po raz pierwszy i w życiu czegoś takiego nie miałem.
Pozdro.
EDIT: właśnie po przyjrzeniu się temu co zostało po defragmentacji stwierdziłem, że folder WINDOWS jest kompletnie pusty.


LinkBack URL
About LinkBacks
Odpowiedź z Cytatem