Można chyba bez wahania powiedzieć, że dzisiaj płyty już nie te, co kiedyś...Jeszcze rok temu wystarczyło kupić cokolwiek lepszego producenta i bez względu na to, czy był to TDK, Verbatim czy Sony, na porządku dziennym były ładne wykresy dające ~100 błędów PIF o niskich wartościach maksymalnych.
Teraz już nie jest tak pięknie i coraz większa loteria, tylko zastanawiam się co w związku z tym? Czy należy robić wielką aferę? Standardy w końcu jasno mówią, że płyta dopiero z maksymalnym błędem PIF powyżej 32 (dla ECC 8/lub 4 (dla ECC 8/1) oraz PIF powyżej 280 jest do wyrzucenia. Z drugiej strony jakoś nigdzie jeszcze nie doczytałem się co standardy mówią o gęstości wykresów PIF, a prawdę mówiąc nie podoba mi się płyta, o której na dole jest równie gęsty wykres, jak na górze.
Wiadomo - gdy wynik zbliża się do tej górnej wartości należy nośnik traktować podejrzliwie, pytanie: NA ILE musi się zbliżyć do tej wartości? Przyzwyczailiśmy się do niskich PIFów w stylu 4-7, ale czy to oznacza, że takie gdzie są 8-9, a nawet 10 już z góry przekreślają płytę
? W końcu do 32 jeszcze BAAAARDZO daleko, a gdy ktoś robi testy w 8/1 (np. CD-DVD Speed na Litkach) to nawet nie zauważy tej różnicy i taką trójkę przepuszcza się spokojnie.
Niekiedy słyszy się: "Jeśli to ważne dane, to nagraj ponownie", tylę tylko, że dla mnie każde dane, które archiwizuje są ważne z definicji, może niektóre są ważniejsze, ale jednak. I jakoś nie wyobrażam sobie, żebym musiał nagrywać to cztery razy licząc na to, że za piątym wyjdzie mi już idealny wykres. Przecież to marnotrawstwo płyt! A ktoś na forum cdrinfo na takie pytanie odpowiedział mi, że właśnie tak robi...
A więc pytanie dla was. Jaka płyta jest do was już definitywnie do wyrzucenia? Bo może zwyczajnie ubzduraliśmy sobie te wygórowane wymagania, a wszystko tak naprawdę jest ciągle ok? Trochę gorzej niż rok temu, ale ciągle ok...?


LinkBack URL
About LinkBacks
Odpowiedź z Cytatem
