+ Odpowiedz na ten temat
Pokaż wyniki od 1 do 2 z 2

Temat: coz z grup dyskusyjnych...

  1. #1
    Podporucznik SidTheRat zero jak zero Avatar SidTheRat
    Zarejestrowany
    19.Dec.2003
    Postów
    745

    Domyślnie

    Wszelkie podobieństwo osób i sytuacji opisanych poniżej do rzeczywiście
    istniejących jest przypadkowe i nie było zamiarem autora.

    Szary poranek w końcu listopada tego roku nie był dobry dla Andrzeja Płuczka,
    Naczelnika Sekcji Administracji na dworcu głównym dużego miasta na P. To dziś
    na godzinę dziewiątą zapowiedziana jest wizytacja prezesów Zarządu Narodowego
    Przewoźnika S.A. Od jakiegoś roku modne stały się tego typu wyjazdowe sesje.
    Poświęcają je zwykle omawianiu najważniejszych aktualnych problemów firmy.
    Tak naprawdę kończy się to wszystko wielkim pijaństwem i trzeba sprzątać
    przez cały następny dzień. W dużym mieście na P. byli już dwa razy, bo jest
    szybki dojazd, spokojna salka i dobra wyżera. Płuczek zawsze mocno to
    przeżywa, bo ma masę niepotrzebnych zadań organizacyjnych, musi robić
    harmonogram, a potem jeszcze negocjować ze sprzątaczkami, żeby sprzątały
    rzygi bez dodatkowych opłat. A harmonogram i tak idzie do kosza, bo część
    oficjeli już w icku ze Stolicy ostro łoi i na peron w P. wytaczają się mocno
    niewyklaibrowani. Trzeba towarzystwo jakoś półoficjalnie przerzucić przez
    perony, żeby nie było wstydu.
    Kiedyś wrzucali te icki na czwórkę, ale odkąd jeden złamał nogę wylewając się
    z menedżerskiej jedynki, to przerzucili składy na siódemkę, gdzie jest wysoki
    peron. Za to wyszedł problem z transportem poprzecznym. Tunelem się nie da,
    bo nie ma schodów ruchomych, więc idą przejściem dla inwalidów. To nawet
    lepiej, bo trochę z boku. Ale nic to! Czas wyjść na peron, bo już
    zapowiedzieli skład.
    Płuczek wziął kwiaty, spojrzał w lustro i wyszedł z kwadratowej bryły,
    kierując się ku peronowi numer siedem. Ledwo zdążył, gdy EP09 dostojnie
    wtoczyła się na nieplanowy peron. Przeczekał, aż wytoczy się tłumek
    zdezorientowanych pasażerów przyzwyczajonych do peronu pierwszego. Prawie
    wszyscy już się rozeszli, gdy rozpoznał znajomą twarz Prezesa Żołądka.
    Żołądek sprawnie pokonał drzwi wagonu i lekko chwiejnie stanął na ziemi w P.
    Za nim wygramolili się kolejni uczestnicy posiadu: Viceprezes Domkiewicz,
    Prezes Mączysty, Przewodniczący Związków Małyptak i jakaś gruba baba z
    kancelarii Zarządu, chyba nazywała się Płytnica. Na peronie czekał już
    Naczelnik Przewozów Lokalnych z P. Mirek Dwielewe. W ostatniej chwili podał
    kwiaty i ramię Płytnicy, bo już leciała przed siebie, twarzą na peron.
    Po krótkim powitaniu Prezes Żołądek zakomenderował, że czas coś przekąsić, bo
    samym browarem człowiek nie wyżyje, a już dobrej decyzji na pewno nie
    podejmie.
    Trudno sterowalna grupa udała się więc ku przejściu dla inwalidów, tym razem
    dość łatwo je pokonując. W ciągu dziesięciu minut wdrapano się tylnym
    wejściem na pierwsze piętro do siedziby Sekcji Przewozów Lokalnych w P.
    Tu, na centralnej ścianie, już wisiała duża mapa sieci Narodowego Przewoźnika
    S.A., gdyż tematem spotkania miały być linie przeznaczone do likwidacji w
    najbliższym kwartale. Wokół rozstawiono półmiski z jajami, szynką, galartem,
    sałatkami, łososiem i owocami morza. Flaszki dyskretnie poupychano pod
    stołem, żeby nie robić chamstwa, bo tego Prezes nie lubił. Z napojów
    oficjalnie była tylko kawa. Wóda szła z funduszu na zakup szynobusów, bo nie
    szło tego inaczej upchnąć.
    Gromkie pomruki aprobaty wydał Zarząd na widok stołu. Płytnica beknęła
    dyskretnie i zaraz spłoniła się rumieńcem. Dwielewe podszedł do laptopa
    ustawionego w rogu pomieszczenia i poprosił o ciszę, celem wygłoszenia
    prelekcji na temat sytuacji w przewozach lokalnych na podlegającym mu
    terenie.
    Już zaczął mówić, ale Prezes Żołądek z jajem w ustach ryknął, żeby sobie
    dał z tym spokój, bo i tak nikt tu się na tym nie zna, a nawet gdyby się
    znał, to i tak po trzech jabłonowach mocnych niewiele wyrozumie. Małyptak
    prychnął na to potężnie i 10 deko sałatki z tuńczyka wylądowało na bluzce
    Płytnicy, która kwiknęła jak pomorski prosiaczek, ale bez żalu. Jak chcecie
    się dowiedzieć jakie linie padną od stycznia, to patrzcie - powiedział
    Żołądek. Porwał do ręki talerz z jajami w majonezie i, wziąwszy potężny
    zamach, rzucił w mapę pierwszym jajem z brzegu. Weszło pięknie w Kcynię.
    Drugie jajo poleciało w Parczew. To już dawno wyj....bane, wymamrotał mocno
    zamroczony Domkiewicz spod okna. Trzecie jajo minęło mapę i osiągnęło cel w
    postaci Pucharu dla Najlepszego Kolejarza 1988 roku. Hi, hi, hi, zaśmiała się
    Płytnica. Zażądała talerza, wycelowała i... wypadło na E20. W pokoju zaległa
    cisza. K....a, wycedził Domkiewicz, wolno osuwając się na podłogę.
    To się nie liczy, stwierdził autorytarnie, milczący dotąd Mączysty, bo
    Płytnica nie ma wyższego. Ja wiem najlepiej gdzie rzucać, dodał.
    Sprawnie przejął naczynie z jajami od Żołądka i nie bawiąc się w ceregiele
    rzucił całym talerzem przed siebie. Z szesnastu pozostałych jaj w mapie
    znalazło się dwanaście. Reszta upadła na dywan.
    Pisz Mirek, ryknął Żołądek. Weź zeszyt i rób protokół. Do likwidacji od
    stycznia Kcynia, Wieliczka Plac, czy, tego... Rynek, Kąkolewo, Środa Śląska
    Miasto, nie, co ja pier....le, to już jest zlikwidowane chyba..., Mezimeszki,
    nie, co to, k....a jest... nie, to nie w Polsce, ale, k.....a też jeb....my,
    dalej... Tu Prezes zachwiał się i niepewnie przerwał. Nabrał zielonego
    koloru. Chwilę trwał w zawieszeniu, jak pociągi z literą G. Po chwili
    potężnym pawiem zabarwił resztę mapy, niepewnie osuwając się w leżące na
    dywanie jaja.
    Upadek... upadek jest kolejnictwa w kraju..., wymamrotał Domkiewicz leżący
    pod oknem. Płytnica gościnnie rozłożyła się w galarcie wieprzowym, nic nie
    mówiąc.
    Dwielewe miał najsłabszą głowę i już od początku pochrapywał na stercie
    strych SRJP leżących w kącie, lekko je mocząc. Mączysty, po okresie
    rozbudzenia popadł w katatonię. Stał przy oknie wpatrzony w manewrującą
    SU45-095 i mamrotał mantrę: Zamykamy, zamykamy, zamykamy... Wynikiem
    poniżej 2 promili mógł się poszczycić jedynie Dwielewe, który niepewnie
    siedząc na taborecie obserwował pobojowisko z kartką w kratkę w lewej ręce.
    Zdawał sobie sprawę z ogromu roboty, która go czekała. Trzeba będzie
    pouzasadniać te wszystkie zamknięcia, przekonać ludzi. Zobaczył nadchodzącą
    Pamelę Anderson w mundurze Narodowego Przewoźnika ale bez spodni... Chyba
    zasypiał. Tak. Sen. Poczuł nadchodzące mdłości. Pofolgował sobie na leżącą
    na biurku stertę pism od samorządów w sprawie przywrócenia połączeń
    lokalnych...

    ps. czuje ze bede czesciej czytal te grupe... chyba warto
    Hit Me, If You Can...

    Przechodzień nie miał żadnego pomysłu którędy uciekać więc go przejechałem

  2. #2
    Laser
    Gość

    Domyślnie

    ...Z napojów
    oficjalnie była tylko kawa. Wóda szła z funduszu na zakup szynobusów, bo nie
    szło tego inaczej upchnąć...
    Hmm ciekawe ile mozna tego ognistego napoju kupic za jeden szynobus / i nie mowie tu o kawie /

+ Odpowiedz na ten temat

Informacje o wątku

Users Browsing this Thread

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten temat. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

     

Tagi dla tego tematu

Uprawnienia

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35