Wszelkie podobieństwo osób i sytuacji opisanych poniżej do rzeczywiście
istniejących jest przypadkowe i nie było zamiarem autora.
Szary poranek w końcu listopada tego roku nie był dobry dla Andrzeja Płuczka,
Naczelnika Sekcji Administracji na dworcu głównym dużego miasta na P. To dziś
na godzinę dziewiątą zapowiedziana jest wizytacja prezesów Zarządu Narodowego
Przewoźnika S.A. Od jakiegoś roku modne stały się tego typu wyjazdowe sesje.
Poświęcają je zwykle omawianiu najważniejszych aktualnych problemów firmy.
Tak naprawdę kończy się to wszystko wielkim pijaństwem i trzeba sprzątać
przez cały następny dzień. W dużym mieście na P. byli już dwa razy, bo jest
szybki dojazd, spokojna salka i dobra wyżera. Płuczek zawsze mocno to
przeżywa, bo ma masę niepotrzebnych zadań organizacyjnych, musi robić
harmonogram, a potem jeszcze negocjować ze sprzątaczkami, żeby sprzątały
rzygi bez dodatkowych opłat. A harmonogram i tak idzie do kosza, bo część
oficjeli już w icku ze Stolicy ostro łoi i na peron w P. wytaczają się mocno
niewyklaibrowani. Trzeba towarzystwo jakoś półoficjalnie przerzucić przez
perony, żeby nie było wstydu.
Kiedyś wrzucali te icki na czwórkę, ale odkąd jeden złamał nogę wylewając się
z menedżerskiej jedynki, to przerzucili składy na siódemkę, gdzie jest wysoki
peron. Za to wyszedł problem z transportem poprzecznym. Tunelem się nie da,
bo nie ma schodów ruchomych, więc idą przejściem dla inwalidów. To nawet
lepiej, bo trochę z boku. Ale nic to! Czas wyjść na peron, bo już
zapowiedzieli skład.
Płuczek wziął kwiaty, spojrzał w lustro i wyszedł z kwadratowej bryły,
kierując się ku peronowi numer siedem. Ledwo zdążył, gdy EP09 dostojnie
wtoczyła się na nieplanowy peron. Przeczekał, aż wytoczy się tłumek
zdezorientowanych pasażerów przyzwyczajonych do peronu pierwszego. Prawie
wszyscy już się rozeszli, gdy rozpoznał znajomą twarz Prezesa Żołądka.
Żołądek sprawnie pokonał drzwi wagonu i lekko chwiejnie stanął na ziemi w P.
Za nim wygramolili się kolejni uczestnicy posiadu: Viceprezes Domkiewicz,
Prezes Mączysty, Przewodniczący Związków Małyptak i jakaś gruba baba z
kancelarii Zarządu, chyba nazywała się Płytnica. Na peronie czekał już
Naczelnik Przewozów Lokalnych z P. Mirek Dwielewe. W ostatniej chwili podał
kwiaty i ramię Płytnicy, bo już leciała przed siebie, twarzą na peron.
Po krótkim powitaniu Prezes Żołądek zakomenderował, że czas coś przekąsić, bo
samym browarem człowiek nie wyżyje, a już dobrej decyzji na pewno nie
podejmie.
Trudno sterowalna grupa udała się więc ku przejściu dla inwalidów, tym razem
dość łatwo je pokonując. W ciągu dziesięciu minut wdrapano się tylnym
wejściem na pierwsze piętro do siedziby Sekcji Przewozów Lokalnych w P.
Tu, na centralnej ścianie, już wisiała duża mapa sieci Narodowego Przewoźnika
S.A., gdyż tematem spotkania miały być linie przeznaczone do likwidacji w
najbliższym kwartale. Wokół rozstawiono półmiski z jajami, szynką, galartem,
sałatkami, łososiem i owocami morza. Flaszki dyskretnie poupychano pod
stołem, żeby nie robić chamstwa, bo tego Prezes nie lubił. Z napojów
oficjalnie była tylko kawa. Wóda szła z funduszu na zakup szynobusów, bo nie
szło tego inaczej upchnąć.
Gromkie pomruki aprobaty wydał Zarząd na widok stołu. Płytnica beknęła
dyskretnie i zaraz spłoniła się rumieńcem. Dwielewe podszedł do laptopa
ustawionego w rogu pomieszczenia i poprosił o ciszę, celem wygłoszenia
prelekcji na temat sytuacji w przewozach lokalnych na podlegającym mu
terenie.
Już zaczął mówić, ale Prezes Żołądek z jajem w ustach ryknął, żeby sobie
dał z tym spokój, bo i tak nikt tu się na tym nie zna, a nawet gdyby się
znał, to i tak po trzech jabłonowach mocnych niewiele wyrozumie. Małyptak
prychnął na to potężnie i 10 deko sałatki z tuńczyka wylądowało na bluzce
Płytnicy, która kwiknęła jak pomorski prosiaczek, ale bez żalu. Jak chcecie
się dowiedzieć jakie linie padną od stycznia, to patrzcie - powiedział
Żołądek. Porwał do ręki talerz z jajami w majonezie i, wziąwszy potężny
zamach, rzucił w mapę pierwszym jajem z brzegu. Weszło pięknie w Kcynię.
Drugie jajo poleciało w Parczew. To już dawno wyj....bane, wymamrotał mocno
zamroczony Domkiewicz spod okna. Trzecie jajo minęło mapę i osiągnęło cel w
postaci Pucharu dla Najlepszego Kolejarza 1988 roku. Hi, hi, hi, zaśmiała się
Płytnica. Zażądała talerza, wycelowała i... wypadło na E20. W pokoju zaległa
cisza. K....a, wycedził Domkiewicz, wolno osuwając się na podłogę.
To się nie liczy, stwierdził autorytarnie, milczący dotąd Mączysty, bo
Płytnica nie ma wyższego. Ja wiem najlepiej gdzie rzucać, dodał.
Sprawnie przejął naczynie z jajami od Żołądka i nie bawiąc się w ceregiele
rzucił całym talerzem przed siebie. Z szesnastu pozostałych jaj w mapie
znalazło się dwanaście. Reszta upadła na dywan.
Pisz Mirek, ryknął Żołądek. Weź zeszyt i rób protokół. Do likwidacji od
stycznia Kcynia, Wieliczka Plac, czy, tego... Rynek, Kąkolewo, Środa Śląska
Miasto, nie, co ja pier....le, to już jest zlikwidowane chyba..., Mezimeszki,
nie, co to, k....a jest... nie, to nie w Polsce, ale, k.....a też jeb....my,
dalej... Tu Prezes zachwiał się i niepewnie przerwał. Nabrał zielonego
koloru. Chwilę trwał w zawieszeniu, jak pociągi z literą G. Po chwili
potężnym pawiem zabarwił resztę mapy, niepewnie osuwając się w leżące na
dywanie jaja.
Upadek... upadek jest kolejnictwa w kraju..., wymamrotał Domkiewicz leżący
pod oknem. Płytnica gościnnie rozłożyła się w galarcie wieprzowym, nic nie
mówiąc.
Dwielewe miał najsłabszą głowę i już od początku pochrapywał na stercie
strych SRJP leżących w kącie, lekko je mocząc. Mączysty, po okresie
rozbudzenia popadł w katatonię. Stał przy oknie wpatrzony w manewrującą
SU45-095 i mamrotał mantrę: Zamykamy, zamykamy, zamykamy... Wynikiem
poniżej 2 promili mógł się poszczycić jedynie Dwielewe, który niepewnie
siedząc na taborecie obserwował pobojowisko z kartką w kratkę w lewej ręce.
Zdawał sobie sprawę z ogromu roboty, która go czekała. Trzeba będzie
pouzasadniać te wszystkie zamknięcia, przekonać ludzi. Zobaczył nadchodzącą
Pamelę Anderson w mundurze Narodowego Przewoźnika ale bez spodni... Chyba
zasypiał. Tak. Sen. Poczuł nadchodzące mdłości. Pofolgował sobie na leżącą
na biurku stertę pism od samorządów w sprawie przywrócenia połączeń
lokalnych...
ps. czuje ze bede czesciej czytal te grupe... chyba warto


LinkBack URL
About LinkBacks
Odpowiedź z Cytatem
