Witam!
Jakiś czas temu padła mi karta graficzna, (WinFast gf2 Ti), co wiecie już z mojego wcześniejszego posta o gf 6600. Poddałem kartę oględzinom i uznałem, że prawdopodobną przyczyną awarii są kondensatory (załączone zdjęcie). Jako że mam trochę doświadczenia elektronicznego postanowiłem kartę naprawić no i co tu dużo mówić UDAŁO SIĘ. Naprawa kosztowała mnie 12 zł (koszt kondensatorów). Karta pracuje w tej chwili w drugim kompie i jak na razie działa bez zarzutu. Gdyby kogoś spotkał podobny problem a czuł się na siłach to poniżej zamieszczam króciutki poradnik, co i jak.
Jeżeli sprzęt mamy na gwarancji to sprawa jest prosta oddajemy go do serwisu i po problemie.
W przypadku, kiedy gwarancja się skończyła możemy sami zacząć działać.
Ci, którzy mają doświadczenie elektroniczne wiedzą, że posługiwanie się lutownicą wymaga pewnej wprawy, dlatego jeżeli ktoś nie czuje się na siłach to lepiej dać sobie spokój, bo można więcej popsuć niż naprawić. W przypadku elektroniki komputera sprawa jest jeszcze o tyle bardziej skomplikowana, że jest ona wykonana za pomocą techniki montażu powierzchniowego (sporo drobnych elementów upakowanych na małym obszarze laminatu) i przez przypadek jakimś nieprecyzyjnym lutem możemy doprowadzić do zwarcia lub uszkodzenia innego elementu.
Jak stwierdzić czy to kondensatory? W przypadku elektrolitów sprawa jest dosyć prosta w górnej części kondensatora pojawia się charakterystyczne wybrzuszenie (w moim przypadku dodatkowo pojawiło się tam trochę elektrolitu) na załączonym zdjęciu widać to dosyć wyraźnie.
Oryginalnie na mojej karcie były uszkodzone trzy kondensatory (1000uF 6,3V)
Do naprawy użyłem kondensatorów elektrolitycznych nisko-impedancyjnych przeznaczone do pracy w podwyższonych temperaturach (w moim przypadku były to trzy sztuki o pojemności, 1000uF 10V firmy: BC Components) o przedłużonej żywotności raczej należy bezwzględnie przestrzegać pojemności natomiast można stosować kondensatory o większym maksymalnym napięciu dopuszczalnym (oczywiście nie należy przesadzać chodzi o to, że im wyższe napięcie tym większe gabaryty elementu i mogą pojawić się problemy z jego zamontowaniem)
Przy montażu elektrolitów należy koniecznie pamiętać o POLARYZACJI to znaczy plus do plusa minus do minusa (na kondensatorach najczęściej zaznaczony jest minus), jeżeli wlutujemy taki kondensator niezgodnie z polaryzacją to w kondensatorze zachodzi dość gwałtowna reakcja chemiczna i po chwili zobaczymy małą eksplozję (już to widziałem efekt wygląda świetnie).
Kiedy dokonamy już podmianki można kartę przetestować osobiście polecam robić to w jakimś awaryjnym kompie, (jeżeli takowy posiadamy) nawet wtedy, kiedy jesteśmy pewni, że wszystko jest ok.
Jeżeli nie zadziała to można sprawdzić czy nie trafił nam się przypadkiem tkz. zimny lut (niby wszystko ok., ale w rzeczywistości nie ma poprawnego styku).
A jeżeli nie działa mimo poprawnego montażu to mamy pecha widocznie padło jeszcze coś innego.
Słowo na niedzielę:
Gdzieś tak w przeciągu pół roku trafiły mi się trzy przypadki (dwa razy grafika i raz mobo) gdzie prawdopodobną przyczyną awarii były właśnie kondensatory. Zresztą w przypadku moje grafiki się potwierdziło. Grafika kuzyna (gainward gf4 4200 Ti) była na gwarancji serwis się spisał dali mu nową w dodatku lepszy model, więc nie było problemu. A mobo to chyba był Abit (już dokładnie nie pamiętam) w sumie dość renomowani producenci a jednak trafia się kaszana. Czyżby oszczędności i produkcja oparta na tańszych elementach?
ok. dopisałem nazwę firmy.
pozdr.![]()


LinkBack URL
About LinkBacks
Odpowiedź z Cytatem
